Wezuwiusz

Stojąc nad brzegiem, dotykałem lawy kijkiem

2 marca 1791: "Wyjechałem na Wezuwiusz o godzinie dwunastej, stanąłem na nim o godzinie wpół do trzeciej. Zastałem popioły okryte u dołu prochem żółtym, siarczystym, górę ze strony Sommy obsypaną gęsto kamieniami. Wszedłszy między obydwa ramiona lawy, wybiegłem na górę aż do tego miejsca, gdzie się dzieli na dwa ramiona. Było to o kilkaset kroków od krateru. Huku żadnego słychać nie było. Wyrzucał kamienie, ale bez hałasu i niewysoko. Krater w tym miejscu, z którego lawa ciekła, widziałem, iż zapadł się na kilkadziesiąt łokci. Tą przerwą lała się lawa [...]. Płynienie lawy jest bardzo wolne, więc można by ją zawsze zawrócić, kopiąc przed nią rowy. Przystąpić do niej można na krok, jakoż, stojąc nad brzegiem, dotykałem lawy kijkiem, lecz gdy się wiatr obrócił, na mnie dym z tej lawy idący i wielkie gorąco ustąpić mnie przymusiły".

 

Cyt. za: Dziennik podróży Stanisława Staszica 1789-1805, Kraków 1931, s. 152-153.