Fundusz edukacyjny

Obrona funduszu edukacyjnego

W epoce Księstwa Warszawskiego Izba Edukacyjna toczyła spór z ministrem sprawiedliwości Feliksem Łubieńskim o sposób egzekwowania funduszy edukacyjnych ulokowanych na dobrach pojezuickich. Minister sprawiedliwości utrzymywał, że wszelkie należności z dóbr pojezuickich można ściągać jedynie na drodze egzekucji sądowej, co w praktyce równało się uznaniu tych dóbr za własność prywatną. Izba Edukacyjna utrzymywała zaś, że dobra pojezuickie są własnością skarbu i fundusze edukacyjne podlegają egzekucji na drodze administracyjnej. Izbę w tym sporze reprezentował Staszic. Rozstrzygające starcie nastąpiło na sesji Rady Stanu 6 lipca 1812 roku. Staszic w obszernych i szczegółowych wywodach prawnych wykazał bezspornie publiczny charakter dóbr funduszowych, sprzeciwiając się wszelkim próbom uznania tych dóbr za własność prywatną bezwarunkową. Gdy jednak większość członków Rady Stanu przychylała się do wniosków Łubieńskiego, Staszic sięgnął po argument pozaprawny, mówiąc: "Cóż to ja widzę w Radzie Stanu Księstwa Warszawskiego, targających się na świętość, który cnotliwi obywatele w roku 1775 zdrajcom i łupieżcom ojczyzny wydarli. Ci sami zdrajcy i łupieżcy, co śmieli kraj zaprzedać, odstąpili część swoich łupów na wychowanie swoich dzieci. Źli obywatele nie śmieli być złymi ojcami. A tu widzę ojców familii poświęcających los i dolę swojego plemienia dla kogo? Dla marnotrawców i złoczyńców, dla wykrętaczów prawnych, co wiedząc, jaka jest natura tych dóbr, podstępnie powciskali się do hipoteki [...]. Ciemni ojcowie zgubili kraj, my go dźwigać chcemy, a sposoby oświecenia naszym potomkom odejmujemy. Niech się więc Polska nie spodziewa powstać, a gdyby nawet jakim cudem powstała, zgubi ją młode, a z naszej winy ociemniałe plemię". Po tej tyradzie "jedni z członków Rady Stanu zamilkli, drudzy się zawstydzili, wielka część śmielej wnioski jego poparła".

 

Cyt. za: K. Koźmian, Pamiętniki, Wrocław 1972, t. 2, s. 184-185.