Baba chęcińska

Staszic nie opuścił i tej baby

Przed powstaniem listopadowym w przedsionku Pałacu Staszica stała figura tzw. "baby chęcińskiej", którą uznawano za zabytek z czasów przedchrześcijańskich. Do zbiorów Towarzystwa Przyjaciół Nauk pozyskał ją Staszic. W 1817 roku podczas objazdu rządowych kopalń i hut na Kielecczyźnie wypatrzył ją w Chęcinach i polecił tamtejszemu burmistrzowi dostarczyć ją do Wisły, skąd miała być dalej przetransportowana do Warszawy. Relacja o tym zdarzeniu jest w liście z 16 listopada 1817 roku Zoriana Dołęgi Chodakowskiego (właśc. Adama Czarnockiego) do Ludwika Kropińskiego. Czytamy tam m.in.: "W Chęcinach babę ogromną z marmuru tamecznego wyrobioną, nagą, przepasaną dębowym liściem i wiankiem liściowym na głowie, stojącą od niepamiętnych czasów pod jednym domem, przerysowałem. Otrzymać jej do Puław w żaden sposób nie zdołałem. Kilką niedzielami będąc Staszic z jakowegoś polecenia rządowego, nie opuścił i tej baby, zostawił rozkaz na piśmie burmistrzowi przyprowadzić ją do Wisły, którą ma zapłynąć do brzegu uczonego Towarzystwa. W tej żegludze, jak w każdej, trudne do uniknienia przypadki mogłyby cudownie wysadzić babę na brzeg puławski [Chodakowski wyraźnie rozważa możliwość przejęcia zabytku przez Puławy!] i właściciel ubogi za czerwony złoty dałby na piśmie zrzeczenie się tego chętnie, niźli tracić przez samowładność Staszica - radcy stanu".

 

Cyt. za: Z. Dołęga Chodakowski, "O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem" oraz inne pisma i listy, opracował J. Maślanka, Warszawa 1967, s. 181.